sobota, 21 października 2017

Nazywam się Churchill, kot Winston Churchill

Frauke Scheunemann „Kot Winston. Tajna misja” / recenzuje Marta Szloser
Winston jest kotem. A dokładniej rasowym brytyjskim kotem krótkowłosym. Jego pełne imię to Winston Churchill. Dokładnie tak. Winston wiedzie spokojne, wygodne życie „poważnego kota domowego” u boku profesora Stanisława Grada. Do czasu, gdy w domu pojawia się nowa gosposia, Anna, razem z córką Darią. Splot niefortunnych (a może jednak fortunnych?) wydarzeń sprawia, że życie Winstona i Darii wywraca się do góry nogami. Maczał w tym palce zarówno tajemniczy Jurij, jak i podwórkowe koty. A także piorun, który sprawił, że Daria i Winston zamienili się miejscami! Winston ma przez to pełne łapki… to znaczy pełne ręce roboty. Czy uda mu się rozwikłać zagadkę, przywrócić uśmiech na twarzy Darii i w końcu spokojnie zasnąć na ulubionej kanapie? Sprawdźcie sami.

Winston nigdy nie wychodzi na dwór. No bo cóż ciekawego może być na zewnątrz, czego nie ma w mieszkaniu profesora lub czego nie można zobaczyć przez okno? W domu jest czysto, ciepło, przytulnie. Jest jedzenie i człowiek, któremu czasem można pozwolić się pogłaskać oraz telewizor, który można pooglądać. I święty spokój. Winston zdecydowanie jest domatorem. Jest również bardzo wybredny jeśli chodzi o posiłki. Poprzednia gosposia, Olga, gotowała mu świeże potrawy z dobrej jakości produktów. Nawet nie spojrzałby na kocie jedzenie z puszki! Kiedy w domu pojawia się nowa gosposia, w dodatku w towarzystwie małej dziewczynki, świat Winstona staje na głowie. Po raz pierwszy wychodzi na podwórko i stawia czoła dzikim kotom. Zaprzyjaźnia się z Darią, choć nie lubi dzieci (bo jego zdaniem wszystkie hałasują i są niegrzeczne). Próbuje pomóc dziewczynce w adaptacji do nowych warunków – zmiany szkoły, domu. I jeszcze w pewnej tajemniczej sprawie z Jurijem, która wymaga szybkiego wyjaśnienia, bo zaczyna się robić niebezpiecznie!

To całkiem przyjemna, przygodowa lektura dla dzieci i młodzieży. Pierwszą połowę opowieści o profesorskim kocie pochłonęłam błyskawicznie. Uwielbiam koty i za samego głównego bohatera, w dodatku z „wyższych sfer”, książka od razu dostała u mnie duży plus. Winston jest kotem rasowym i jego styl narracji oraz styl bycia od razu mnie ujęły – swego rodzaju kocia dystynkcja, poczucie wyższości jeszcze większe niż u przeciętnego kota, dbałość o jakość i świeżość posiłków. Jest na swój sposób zabawny i uroczy, choć podejrzewam, że te przymiotniki nie przypadłyby mu do gustu.

Druga część, choć teoretycznie akcja jeszcze bardziej się tam zagęszcza, a zagadka jest naprawdę zagadkowa, nieco mniej mnie wciągnęła. W końcówce nie śledziłam losów Winstona z tak dużym zainteresowaniem, jak na początku. Ale może po prostu jestem już trochę zbyt „dojrzała” na takie powieści. Pamiętam jednak, że w młodości bardzo lubiłam tego typu książki, uwielbiałam zamiany bohaterów tak w literaturze, jak i w filmach, tudzież przenoszenie ich do innych czasów (np. książka „Małgosia contra Małgosia” Nowackiej). Zapewne gdybym „Kota Winstona” czytała „kilka” lat temu, nie miałabym uwag do drugiej części i pochłonęłabym całość w jeden wieczór. Obecnie bardziej niż samo dążenie do rozwiązania zagadki podobały mi się kocie światopoglądowe rozterki, odnajdywanie się w nowej sytuacji, powolna zmiana charakteru i pojawienie się nietypowych dla zwierzaka umiejętności.

Jedno jest pewne, Winston przestał być kotem kanapowym, gardzącym światem zewnętrznym i nienawidzącym dzieci. Zmienił się za sprawą Darii, a Daria również wiele zawdzięcza Winstonowi. O szczegółach przeczytajcie jednak sami. Dowiecie się przy okazji, dlaczego ludzie nigdy nie liżą się po uszach, do czego potrzebna jest kotu matematyka i co łączy przestępcę ze sznurowadłami.

To książka przygodowa, rozrywkowa, ale też opowieść pokazująca, jak ważna jest przyjaźń, akceptacja, jak bardzo pragniemy czuć się potrzebni, kochani. Jak mocno wrastamy korzeniami w nasze bezpieczne przystanie, dobrze znane i oswojone miejsca. I jak mocno słowa i czyny innych ludzi mogą nas zranić. Przykład Darii i jej koleżanek ze szkoły oraz Winstona i kotów podwórkowych uwidacznia, że nie jest ważny wiek ani nawet… gatunek. W każdym świecie problemy są bardzo podobne.

Poczytajcie o mruczącym Winstonie Churchillu, jego kocim spojrzeniu na świat i drzemiącej w nim żyłce tajnego agenta. W przygotowaniu są jeszcze kolejne dwa tomy z przygodami Winstona, najmądrzejszego kota we Wszechświecie! Na wszechmocną sardynkę w oleju, będzie się działo!



Frauke Scheunemann, „Kot Winston. Tajna misja” (oryg. Winston. Ein Kater in geheimer Mission), tłum. Agata Janiszewska, Debit 2017, 230 s., cena: 26,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: http://wydawnictwo-debit.pl/9-12-lat/437-kot-winston-tajna-misja.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz