Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 marca 2017

Przesolona opowieść o kuchni od kuchni

Jakub Milszewski, Kamil Sadkowski, „Gastrobanda. Wszystko, co powinieneś wiedzieć zanim wyjdziesz coś zjeść”
Kiedy zabierałam się za lekturę tej książki, spodziewałam się polskiego odpowiednika publikacji Anthony'ego Bourdaina (tym bardziej, że „soczysty język” był tu mocno nagłaśniany). W jakiejś części te oczekiwania zostały spełnione. Czytelnik znajdzie w „Gastrobandzie” trochę opowieści z restauracyjnego zaplecza, na temat występków kucharzy i kelnerów w stosunku do gości, czy też kucharzy i kelnerów (bądź innych członków załogi) względem siebie. A także gości względem załogi (o tak, nie jesteśmy bez winy!). Niestety, tych ciekawostek i smaczków nie ma tak dużo, jak oczekiwałam. Dodatkowo opowieści te nie są aż tak soczyste i szokujące dla mnie, jak mogłoby wynikać z tekstów reklamujących książkę. Lektura będzie być może ciekawa dla kogoś, kto nigdy podobnych publikacji nie czytał. Może niektórzy doznają nawet szoku i przestaną jadać „na mieście”. Mnie temat nie zszokował, a do tego wybitnie nie podszedł mi język. Za mocno i bez wyczucia doprawiony.

niedziela, 10 listopada 2013

Czekolada dobra na wszystko

Frances i Ginger Park, „Życie jest słodkie. Prawdziwa historia dwóch sióstr, jednego sklepiku i mnóstwa czekolady”
Czekolada łagodzi ból i smutek, poprawia humor, dodaje energii i pobudza kreatywność. Wystarczy malutki kawałek dobrej jakości tabliczki, pralinka lub trufla, by przenieść się w krainę błogiej czekoladowej rozkoszy, beztrosko poddać się uwodzącemu zmysły smakowi, zapachowi oraz konsystencji. Czekolada jest dobra na wszystko. Ociera łzy z policzka, leczy złamane serca, ociepla lodowate relacje między ludźmi, uświetnia najbardziej wzniosłe i radosne chwile. Trudno sobie wyobrazić świat bez czekolady – mlecznej i deserowej, ciemnej i białej, z orzechami, rodzynkami, nadziewanej i płynnej. Dla niektórych, tak jak dla sióstr Park, czekolada staje się wręcz całym życiem. Niepozbawionym gorzkich akcentów, ale jednak niezwykle słodkim.

niedziela, 3 listopada 2013

Na kawie z historią

Kordian Tarasiewicz, „Zapach świeżej kawy”Mała czarna to dla wielu osób idealny początek dnia. Nie należę do zacnego grona kawoszy. Napój ten w moim życiu w ogóle nie gości, co najwyżej pod postacią kawowego kremu w torcie. Ale zapach... uwielbiam. I zastanawiam się, czy jest na świecie choćby jeden człowiek, który by nie lubił zapachu prawdziwej, świeżej kawy? Dla tych, którzy piją i nie piją, lubią i nie lubią, dla amatorów barwnych wspomnień niezwykłych ludzi, dziejów dawnej przedsiębiorczości i polskiej historii, dla wszystkich, którzy z przyjemnością zagłębiają się w lektury obłędnie pachnące, powstał „Zapach świeżej kawy” Kordiana Tarasiewicza. I choć kawa zajmuje w książce miejsce niezwykle ważne, to snuta przez niespełna dwieście stron opowieść tak naprawdę nie jest o niej, lecz o ludziach związanych z kawowym biznesem, tworzących niegdyś warszawską firmę „Pluton”. Bardzo aromatyczna, klimatyczna publikacja.

wtorek, 29 października 2013

Hassan, Madame i Wściekły Pies

Richard C. Morais, „Podróż na sto stóp”
Jak wyglądałaby klasyczna opowieść „od pucybuta do milionera” w wersji kulinarnej? Być może tak, jak historia przedstawiona w „Podróży na sto stóp”, prostej i dość przewidywalnej, ale bardzo aromatycznej książce, w której hinduski chłopiec, Hassan Haji, obdarzony genialnym zmysłem smaku, wspina się szybko po szczeblach gastronomicznej kariery. Czasem przyświeca mu słońce, czasem w twarz zacina deszcz, niczym w boolywodzkich filmach. Ale Hassan gotowanie ma we krwi. Dobrze wie dokąd zmierza i czego pragnie. Zamierza wspiąć się na szczyt i sięgnąć kulinarnych gwiazd!

wtorek, 15 października 2013

To, co w życiu ważne

Meredith Mileti, „Szczęście na widelcu. Powieść w pięciu daniach”
Mira Rinaldi miała wszystko. Dobrze prosperującą włoską trattorię działającą w Nowym Jorku. Przystojnego, świetnie gotującego męża, z którym prowadziła interes. Śliczną córeczkę, która dopiero co przyszła na świat. I grono przyjaciół, na których mogła liczyć. Oprócz tego miała mnóstwo obowiązków – zajmowanie się rodziną i prowadzenie restauracji to nie bułka z masłem! Ale była szczęśliwa. Nie wyobrażała sobie, że może być inaczej. Niespodziewanie, w jednej chwili, jej życie zmieniło się na zawsze. Zamiast nadal z uśmiechem na twarzy wyrabiać idealne ciasto na makaron, Mira trzyma w garści włosy wyrwane kochance swojego męża – kierowniczce sali w ich restauracji. Sądowy nakaz uczestnictwa w terapii panowania nad gniewem i zakaz zbliżania się do Nicoli, nadal pracującej w Grappie, niczego nie ułatwia... I co teraz począć?

środa, 7 sierpnia 2013

Babeczkowy zawrót głowy

Jenny Colgan, „Spotkajmy się w kawiarni”
Często do dużych zmian w życiu potrzebujemy silnego impulsu. Dobrze płatna praca w korporacji jest wygodna, więc wspinamy się po szczeblach kariery, marząc skrycie o tym, by szyć sukienki, podróżować albo piec ciastka. Nie każdy ma tyle odwagi i samozaparcia, by tak po prostu, z dnia na dzień, rzucić dotychczasowe zajęcie i pójść za głosem swojej pasji, zaryzykować wszystko, by całkowicie odmienić swój los. Zarabiać pieniądze na tym, co najbardziej lubi się robić. Bohaterka książki Jenny Colgan „Spotkajmy się w kawiarni” dostała od życia właśnie taki impuls. I kiedy w końcu przestała się nad sobą użalać, rozkręciła babeczkowy biznes, który nieźle namieszał w życiu wielu osób. Oczywiście pozytywnie!

poniedziałek, 22 lipca 2013

Trzy kobiety i chleb

Barbara O’Neal, „Recepta na miłość”
Kobiece powieści obyczajowe wzbudzają we mnie lekturowe obawy. Wiele takich książek opiera się na banalnej fabule, miałkich, nieinteresujących postaciach i powtarzanych w kółko schematach rozstań i powrotów, smutków i radości. Mimo wielu nieprzyjemnych czytelniczych doświadczeń, wciąż szukam ciekawych publikacji tego typu, ponieważ czasem dobrze pożywić się czymś lżejszym, także literacko. Zwłaszcza latem nachodzi mnie ochota, by przekąsić coś niezobowiązującego, ale trzymającego przyzwoity, strawny poziom. I taką lekturą okazała się „Recepta na miłość” Barbary O’Neal. Tytuł brzmi dość pretensjonalnie, ale wnętrze jest bardzo smaczne, ciepłe i miękkie jak świeżo upieczony chleb, którego w tej powieści również nie brakuje.

czwartek, 4 lipca 2013

Grace i makaroniki

Hannah Tunnicliffe, „Kolor herbaty”
Przeprowadzka do zupełnie odmiennego kulturowo kraju to nie lada wyzwanie. Bohaterka i narratorka powieści „Kolor herbaty”, Grace, wraz z mężem wyjeżdża na chiński półwysep Makau. On ma tam ważną i absorbującą pracę, ona… czuje się obco i samotnie. Nie ma tu znajomych i nie rozumie ani słowa po kantońsku. W dodatku okazuje się, że nie może mieć dziecka, którego tak bardzo pragnie. Ta wiadomość odbija się negatywnie na jej relacji z mężem. W końcu Grace postanawia otworzyć mały lokal z herbatą i makaronikami. Szuka w nim ucieczki od problemów, spełnienia i kontaktu z innymi ludźmi. Czy kolorowe ciasteczka podbiją serca mieszkańców Makau? I czy Grace znajdzie spokój i szczęście?

piątek, 29 marca 2013

Smakowite cytrynki

Czy macie czasem ochotę zatopić się w przyjemnym, wygodnym, literackim świecie, który otuliłby was jak miękki koc? Czy chcielibyście przeczytać książkę, która nie jest może szczególnie ambitna i wymagająca, ale za to oferuje wspaniałe odprężenie, dużą dawkę optymizmu i spokojną, ciekawą historię? Książkę, od której z jakiegoś nie do końca zrozumiałego powodu trudno się oderwać… Takie są właśnie „Żółte cytrynki” Kasji Ingemarsson. Prosta, ciepła opowieść osadzona w normalnym świecie, a do tego z restauracją w tle. W sam raz na leniwe wieczory lub upalne popołudnia.

środa, 27 lutego 2013

Przepis na... sukces?

Agnieszka Pilaszewska, „Przepis na życie”
O książce „Przepis na życie” myślałam już od dłuższego czasu. A raczej – posługując się „kulinarną” metaforą – ostrzyłam sobie na nią zęby, z racji samego tytułu i okładki. Z opisu publikacji dowiedziałam się, że istnieje serial telewizyjny o takim samym tytule, będący pierwowzorem dla książki. Zdecydowanie wolę, kiedy to książka stanowi inspirację dla filmu, ponieważ w większości przypadków jest dużo lepsza. Jednak tym razem popełniłam błąd, kiedy chcąc wykazać się rzetelnością, obejrzałam kilka pierwszych odcinków serialu. Po tym w książce nie było już niczego, co mogło mnie zaciekawić lub zaskoczyć...

wtorek, 29 stycznia 2013

Ziemniaczany biznes

John Mole, „Byłem ziemniaczanym oligarchą. Jak prowadzić biznes w Rosji i nie zwariować”
Rosja ziemniakami stoi. Czy może być więc coś prostszego niż rozkręcenie w tym kraju ziemniaczano-restauracyjnego biznesu? Z takim planem wyjechał do Rosji Brytyjczyk John Mole. Autor opisuje swoje zmagania z machiną urzędniczą, powszechne na każdym kroku łapówki oraz spotkania z ciekawymi postaciami. Książka pełna jest zabawnych historii, ale też sytuacji absurdalnych i patowych. Zapał przybysza z Zachodu miesza się tu z obojętnością obywateli byłego ZSRR. Próba załatwienia czegokolwiek kończy się zazwyczaj sugestywnym rozłożeniem rąk i stwierdzeniem „Tu jest Rosja, panie Mole”.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Miłość, trufle i jajko na sześćset sposobów

Nicole Mary Kelby, „Białe trufle”
Podobno dawniej kucharz miał na czapce tyle zakładek, na ile sposobów potrafił przyrządzić jajko. Już ponad sto zakładek stawało się problemem natury „technicznej”. Auguste Escoffier, francuski szef kuchni żyjący na przełomie XIX i XX wieku, potrafił przygotować jajko na ponad sześćset sposobów. Na podstawie faktów z życia tej niezwykłej postaci Nicole M. Kelby stworzyła nastrojową, pasjonującą opowieść pełną smaków, zapachów i obrazów dawnego świata. „Białe trufle” to historia o pasji, miłości i jedzeniu, ale przede wszystkim o człowieku, który w świecie kulinarnym zapoczątkował prawdziwą rewolucję.

piątek, 18 stycznia 2013

Zapach ciasta i światło z Mullaby

Książki niewielkich rozmiarów – cienkie, w małym formacie, w dodatku wydrukowane dużą czcionką – zawsze budzą moje wątpliwości. Czy w tak krótkiej opowieści można zbudować ciekawe postaci, rozwinąć interesujące wątki fabuły, opisać całą historię? Czy tekst nie będzie zbyt powierzchowny, banalny, a przez to zwyczajnie nudny? Podobne myśli kłębiły mi się w głowie, gdy sięgałam po „Słodki świat Julii” Sarah Addison Allen. I rzeczywiście jest to prosta historia obyczajowa z wątkiem romansowym, ale ma w sobie coś, co intryguje i przyciąga. Może to element magiczny? Bijące z książki ciepło i optymizm? A może zwykła ciekawość, czy zapach ciasta jest w stanie połączyć ludzi?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kulinarna wkładka – mała, ale intrygująca

„Monitor Magazine”
Po zrecenzowaniu pierwszego kulinarnego tytułu prasowego (chodzi oczywiście o „Smak”), postanowiłam przyjrzeć się bliżej także innym tego typu wydawnictwom, zaczynając od tych, które ukazują się od niedawna. „Monitor Magazine” swoją premierę miał w lipcu, ale wtedy, reklamowany jako biznesowo-lifestylowy, nie wzbudził mojego zainteresowania. Przy okazji drugiego numeru głośno mówiło się o nowym dodatku, czyli autorskiej wkładce Elizy Mórawskiej z blogu White Plate. I to wystarczyło, bym skusiła się na lekturę w domowym zaciszu.

wtorek, 20 listopada 2012

Wojna z nutą czekolady

Wojciech Wiśniewski, „Smak dzieciństwa”Kiedy zobaczyłam okładkę „Smaku dzieciństwa” Wojciecha Wiśniewskiego, od razu wiedziałam, że czeka mnie niezwykła lektura. To klimatyczna opowieść o dawnej Warszawie oraz idyllicznych szczenięcych latach autora pełnych smaku „Jedynej” i kolorowych karmelków przerwanych wybuchem wojny. Niepokój i smutek przeplatają się tu z wielką miłością do słodyczy, a zwłaszcza wedlowskiej czekolady. Magiczna książka. Nostalgiczna, piękna i niemal intymna w sposobie opisywania dziecięcych doświadczeń. 


piątek, 21 września 2012

Optymistyczne kino kuchni

Plakat do filmu „Faceci od kuchni”
Od bardzo długiego czasu nie byłam w kinie. Zraziłam się do tego przybytku na poważnie, bo choć kocham kulinaria, to jednak podczas oglądania filmu przeszkadzają mi odgłosy wysysanych przez rurki napojów oraz wszędobylski, odstręczający zapach popcornu. Ale „Facetów od kuchni” nie mogłam przegapić – choć zdecydowanie wolałabym obejrzeć ten film w domu, z filiżanką dobrej herbaty i francuskim croissantem z czekoladą. Obraz Daniela Cohena jest jak prosty, ciepły posiłek w zimny dzień. Nie wzbuda może wielkiego zachwytu, ale przyjemnie rozgrzewa.

niedziela, 12 sierpnia 2012

„Tost” na papierze o niebo lepszy

Plakat filmowy „Tosta”
Historia Nigela Slatera, brytyjskiego kucharza uwielbianego przez swoich rodaków, szybko przeobraziła się w książkę, a następnie w film. Jego życie aż prosiło się o malownicze kadry: sklepowe półki pełne pyszności, matka przypalająca puszkowane jedzenie i tosty, pierwsze kulinarne kroki chłopca w szkole, w końcu niemal majestatyczne dania przyrządzane przez macochę. W pewnym sensie to właśnie dzięki niej, czy też przez nią, Nigel postanowił zostać kucharzem. Czy film jest równie smaczny, jak papierowa wersja „Tosta”? Niestety nie.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Chińszczyzna na sposób przystępny

„Magiczne pałeczki chińskiej damy” Gabrielle Keng-Peralta
Kuchnia każdego kraju czy regionu rządzi się swoimi prawami, smakami i tradycjami. Dla jednych świętością jest trzymanie się przepisów, inni eksperymentują i łączą stare z nowym. Niektórzy twierdzą, że bez prawdziwych chińskich składników nie można przygotować prawdziwego chińskiego dania. Ale czym jest ta prawdziwość? Czy niezbędne są sprowadzone prosto z Chin warzywa, wykuty w Chinach wok, a najlepiej chiński przyjaciel-kucharz, który nad paleniskiem przygotuje nam prawdziwą chińską kolację? Niekoniecznie. A przekonuje nas o tym rodowita Chinka.

sobota, 28 lipca 2012

Tajemnice restauracji, czyli o czym chcielibyście (nie)wiedzieć

Czy udając się na kolację do restauracji, zastanawialiście się kiedyś, jak to wszystko wyglądaod kuchni”? Składacie zamówienie u kelnera i to on przynosi jedzenie. Kto kryje się za potrawą, którą właśnie zjedliście? Czy to prawda, że kucharze dodają do dań wybrednych klientówcoś od siebie”? A może sami chcielibyście zostać szefami kuchni lub właścicielami małej knajpki? To przecież taki niewymagający, przyjemny i opłacalny interes... Zanim zjecie kolejny obiad „na mieście” lub podejmiecie decyzję o wejściu w gastronomiczny świat, mam dla was jedną radę: przeczytajcie książkęKill Grill”.

środa, 25 lipca 2012

Czy ten tost jest smaczny?

„Tost. Historia chłopięcego głodu” Nigela Slatera
Nigel Slater – Brytyjczyk uwielbiany przez swoich rodaków i okrzyknięty skarbem narodowym. „Independent on Sunday” nazwał go „Proustem ery Nesquika”, Jamie Oliver – geniuszem. Jego autobiografia wywołała na Wyspach falę zachwytu. Przewrotny tytuł przywodzi na myśl wzruszającą historię o głodującym chłopcu. Wzrok przyciąga okładka przedstawiająca apetyczny kadr w stylu retro, pochodzący z filmu nakręconego na podstawie książki. Czy „Tost” jest tak smaczny, na jakiego wygląda? I tak, i nie. Ale skosztować warto.