Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 października 2017
Poczet niezwykłych kobiet
Na tę książkę czekały dziewczynki i kobiety na całym świecie. To jedna z najbardziej wspieranych książkowych akcji finansowania społecznościowego. Ogromne zainteresowanie, liczba sprzedanych egzemplarzy i tłumaczeń na różne języki dobitnie pokazują, jak bardzo brakowało na rynku wydawniczym tego typu publikacji. O kobietach, które wiedzą, czego chcą, dążą do realizacji swoich marzeń. O kobietach, których nikt nie był w stanie zatrzymać, które mają swoje zdanie, które nie uznają słowa niemożliwe. Silnych, zdolnych, mądrych, odważnych, idących pod prąd. Wyjątkowych. Takich, jak ty.
wtorek, 20 czerwca 2017
Filozofia i sztuka w filiżance herbaty
„Księga herbaty” to wyjątkowy zbiór esejów, pozornie traktujących wyłącznie o japońskim rytuale parzenia i picia herbaty. Z tej niewielkiej książeczki można się co prawda dowiedzieć wielu rzeczy na temat bursztynowego naparu, ale tak naprawdę herbata jest tu jedynie punktem wyjścia, pierwiastkiem spajającym, ramą, w którą Okakura zgrabnie ujmuje nie tylko ceremonię herbacianą, lecz także japońską filozofię, sztukę, estetykę – tak nam, ludziom Zachodu, obcego, a jednocześnie tak bardzo nas fascynującego ducha Wschodu.
niedziela, 16 lutego 2014
Cudowny len
Len to jedna z najważniejszych roślin w dziejach ludzkości. Od wieków był używany jako pożywienie i lekarstwo, ale też surowiec do wyrobu odzieży, czy – bardziej współcześnie – farb, linoleum, a nawet betonu. Dziś ponownie zaczyna wracać do naszych łask, zwłaszcza jako produkt spożywczy oraz naturalny specyfik na rozmaite dolegliwości. Sięgając po książkę doktora Hansa Ulricha-Grimma „Cud oleju lnianego” oczekiwałam wielu cennych, wartościowych informacji, popartych badaniami naukowymi, które rozszerzyłyby moją wiedzę na temat lnu i dały solidne argumenty w rozmowach ze sceptykami. Niestety, mam wrażenie, że autor skupił się na ciekawostkach oraz kilku wątkach pobocznych, przez co w „lnianym cudzie” zgubił główny wątek.
niedziela, 3 listopada 2013
Na kawie z historią
Mała czarna to dla wielu osób idealny początek dnia. Nie należę do zacnego grona kawoszy. Napój ten w moim życiu w ogóle nie gości, co najwyżej pod postacią kawowego kremu w torcie. Ale zapach... uwielbiam. I zastanawiam się, czy jest na świecie choćby jeden człowiek, który by nie lubił zapachu prawdziwej, świeżej kawy? Dla tych, którzy piją i nie piją, lubią i nie lubią, dla amatorów barwnych wspomnień niezwykłych ludzi, dziejów dawnej przedsiębiorczości i polskiej historii, dla wszystkich, którzy z przyjemnością zagłębiają się w lektury obłędnie pachnące, powstał „Zapach świeżej kawy” Kordiana Tarasiewicza. I choć kawa zajmuje w książce miejsce niezwykle ważne, to snuta przez niespełna dwieście stron opowieść tak naprawdę nie jest o niej, lecz o ludziach związanych z kawowym biznesem, tworzących niegdyś warszawską firmę „Pluton”. Bardzo aromatyczna, klimatyczna publikacja.poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Słodkie oblicze Japonii
To w Japonii mają słodycze? Słyszałam to pytanie kilka razy. Otóż mają, i to jakie! Przy niektórych nasze czekoladki albo ciastka wypadają bardzo skromnie… Na polskim rynku wydawniczym niedawno ukazała się niezwykle oryginalna książka Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek „Japońskie słodycze”, w całości poświęcona właśnie bogactwu deserów i drobnych łakoci jedzonych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Bardzo szczegółowa, wieloaspektowa publikacja omawiająca nie tylko składniki, gotowe wyroby i proces wytwarzania, lecz także kontekst historyczny, kulturowy, społeczny. Wystarczy otworzyć ją na którejkolwiek stronie i dać się porwać nurtowi pięknych wagashi.sobota, 4 maja 2013
Hildegarda radzi
Święta Hildegarda z Bingen to jedna z najbardziej znaczących kobiet średniowiecza, wizjonerka, uzdrowicielka, badaczka przyrody, kompozytorka. Jej rad słuchali papieże, cesarze i uczeni. Do dziś nauki świętej Hildegardy wykorzystywane są w praktyce, na przykład przez lekarzy medycyny naturalnej, dietetyków czy ogrodników. Dzięki książce opracowanej przez Heidelore Kluge, która ukazała się nakładem wydawnictwa Jedność, każdy z nas może zapoznać się z odkryciami i poradami Hildegardy z Bingen dotyczącymi odżywiania, zdrowia czy urody. To prawdziwa skarbnica uniwersalnej wiedzy znanej ludzkości już od dawna, a obecnie trochę niedocenianej.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Japońska kuchnia „od kuchni”
Sektor gastronomiczny podlega podobnym mechanizmom jak przemysł odzieżowy. W jednym sezonie modna jest kuchnia włoska, w innym indyjska. Zachwycamy się soczystymi amerykańskimi stekami, a za chwilę przerzucamy na gruzińskie chaczapuri. A co z kuchnią japońską? Czy zaczyna się i kończy na sushi? Nasza świadomość w tym temacie nadal jest bardzo ograniczona. Wiele osób sprowadza bogactwo kuchni japońskiej do postaci ryżu, surowej ryby, tofu, sake i zielonej herbaty. Tym, którzy chcą wiedzieć więcej polecam świetną książkę Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek „Tradycje kulinarne Japonii”. To prawdziwa kopalnia rzetelnej wiedzy i ciekawostek zgromadzonych na niespełna dwustu stronach. Lektura obowiązkowa nie tylko dla wielbicieli kuchni Kraju Kwitnącej Wiśni, ale i dla każdego kulinarnego maniaka!
poniedziałek, 18 lutego 2013
Smaki i historie zaklęte w filiżance
Jakiś czas temu przeglądając magazyny kulinarne w salonie prasowym, natknęłam się na „Filiżankę Smaków”. Przewertowałam kilka stron i ze zdumieniem stwierdziłam, że jest to nie tylko magazyn „do poczytania przy kawie i herbacie”, jak głosi napis na okładce, lecz cały tytuł poświęcony głównie tym właśnie napojom. Herbatę lubię, kawy nie pijam, ale uwielbiam kawowe słodycze. „Filiżanka Smaków” zaciekawiła mnie na tyle, że zabrałam ją ze sobą do domu. Dzięki uprzejmości wydawcy mogłam zapoznać się również z kilkoma poprzednimi numerami. Jak to właściwie jest z tą „Filiżanką...”. Warto z niej pić, czy też wystarczy ulubiony, wysłużony kubek?
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Miłość, trufle i jajko na sześćset sposobów
Podobno dawniej kucharz miał na czapce tyle zakładek, na ile sposobów potrafił przyrządzić jajko. Już ponad sto zakładek stawało się problemem natury „technicznej”. Auguste Escoffier, francuski szef kuchni żyjący na przełomie XIX i XX wieku, potrafił przygotować jajko na ponad sześćset sposobów. Na podstawie faktów z życia tej niezwykłej postaci Nicole M. Kelby stworzyła nastrojową, pasjonującą opowieść pełną smaków, zapachów i obrazów dawnego świata. „Białe trufle” to historia o pasji, miłości i jedzeniu, ale przede wszystkim o człowieku, który w świecie kulinarnym zapoczątkował prawdziwą rewolucję.
czwartek, 17 stycznia 2013
Wspomnienia, które smakują wybornie
Kochała sztukę i miała prawdziwy dar przyciągania artystów. Niezwykle wysoko ceniła sobie swoją wolność i niezależność. Cieszyła się życiem, biorąc z niego garściami. Z jeden strony cudowna i pełna serdecznych uczuć dla innych ludzi. Z drugiej – zwariowana egoistka, która zmieniała mężczyzn jak rękawiczki, nie myśląc wiele o ich złamanych sercach. Kobieta otwarta i bezpretensjonalna. Obdarzona doskonałą pamięcią oraz wspaniałą, niczym nieskrępowaną wyobraźnią. Izabela ze Schwartzów Hertz-Gelbard-Stachowicz, zwana „Czajką”. Autorka dziewięciu tomów beletryzowanych wspomnień pełnych autoironii, niezwykłych przygód, nostalgicznych westchnień oraz... znanych nazwisk. Pięknym literackim językiem, lekkim i wabiącym, opisuje smaki dawnego życia. W przenośni i dosłownie.poniedziałek, 31 grudnia 2012
Zróbmy sobie bimber
Na początku muszę zaznaczyć, że absolutnie nie namawiam nikogo do pędzenia samogonu tudzież w ogóle do picia alkoholu. Jak wiadomo, brak umiaru w tym względzie może mieć bardzo nieprzyjemne skutki. Książkę „Samogon – historia i sposób jego przyrządzania w warunkach domowych” polecam jako wydawniczą ciekawostkę, pełną interesujących opowieści, anegdot i cytatów, praktycznych porad, intrygujących alkoholowych przepisów oraz... dzieł sztuki. To przedstawiona ze swadą historia rosyjskiego bimbrownictwa oraz spełzających na niczym prób walki z tym specyficznym narodowym nałogiem.
wtorek, 20 listopada 2012
Wojna z nutą czekolady
Kiedy zobaczyłam okładkę „Smaku dzieciństwa” Wojciecha Wiśniewskiego, od razu wiedziałam, że czeka mnie niezwykła lektura. To klimatyczna opowieść o dawnej Warszawie oraz idyllicznych szczenięcych latach autora – pełnych smaku „Jedynej” i kolorowych karmelków – przerwanych wybuchem wojny. Niepokój i smutek przeplatają się tu z wielką miłością do słodyczy, a zwłaszcza wedlowskiej czekolady. Magiczna książka. Nostalgiczna, piękna i niemal intymna w sposobie opisywania dziecięcych doświadczeń. sobota, 13 października 2012
Mocno zakrapiana podróż historyczno-sentymentalna
Jako nastolatka co tydzień oglądałam z rodzicami „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”. Bardzo lubiłam te jego wyprawy, gotowanie w dziwnych miejscach – w wodzie, na skałach albo uprawnych polach. Podobało mi się, że w każdym odcinku przemyca, oprócz tradycyjnych potraw, także ciekawe informacje na temat walorów turystycznych oraz historii danego regionu. Później, wraz z telewizorem, Makłowicz zniknął z mojego życia. Pojawił się znowu całkiem niedawno, za sprawą pewnej książki, po którą w końcu postanowiłam sięgnąć. Teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej!środa, 15 sierpnia 2012
Krótka historia smaków codzienności
Czy zastanawialiście się kiedyś, kto „wymyślił” kakao, skąd się wzięły pomidory i jak rozpoczęła się kulinarna historia pieprzu? W kuchni korzystamy z różnych produktów, najczęściej niewiele wiedząc o ich pochodzeniu i przeszłości. Idealnym wstępem, czy raczej przystawką do poznania dziejów codziennego pożywienia jest książka Bryana Bruce'a „Historia smaku”. Prowokuje do własnych poszukiwań i do zastanowienia się nad tym, jak różne pokarmy trafiły na nasze dzisiejsze stoły, jaką drogę przebyły, ile ludzkich historii – radości i dramatów – tkwi w każdym jabłku, ziemniaku czy butelce sosu tabasco.
czwartek, 26 lipca 2012
Gdzie się podziało dobre jedzenie?
Jako dziecko objadałam się dzikimi jabłkami i gruszkami rosnącymi w parku. Jadłam kwiaty tasznika pospolitego rosnącego na łąkach, zrywałam cierpkie owoce tarniny oraz czarnego bzu i piłam ciepłe mleko prosto od krowy. Jajka nie miały pieczątek, pomidory dojrzewały w słońcu i wykrzywiały się w różne formy. Chleb, nawet ten kupiony w sklepie, nie przypominał tektury ani waty, a głównym składnikiem wyrobów mięsnych było mięso. Czy smaki dzieciństwa staną się niedługo zaledwie pięknymi wspomnieniami? Czy naprawdę mamy teraz ostatnią szansę, aby zjeść prawdziwe, dobre jedzenie? Jak będzie wyglądała nasza kulinarna przyszłość – potrawy w kapsułkach, mikstury podawane dożylnie, bezsmakowe papki proteinowe? Czy jesteśmy świadkami początku końca jedzenia oddziałującego na zmysły?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








