sobota, 4 sierpnia 2012

Smaczny romans dla każdego – dla młodego i starszego

„Romans palce lizać” Grzegorza KasdepkeUwielbiam książki dla dzieci. Stanowią bardzo dużą część moich lektur. Niestety, ciekawych opowieści kulinarnych dla najmłodszych nie ma w księgarniach zbyt dużo. Z tym większą ciekawością sięgnęłam po „Romans palce lizać” Grzegorza Kasdepke. Nie jest to rodzaj romansu kojarzący się stereotypowo ze starszymi paniami, choć autor zastrzega, że mogą go czytać ludzie w wieku od 8 do 108 lat. Książka jest zabawna i sympatyczna, ale w swej lekkości porusza także ważne i trudne tematy.

Grzegorz Kasdepke jest autorem licznych dziecięcych bestsellerów. Przy lekturze jego książek bawią się wyśmienicie zarówno młodsi, jak i starsi czytelnicy. Także ci naprawdę dużo starsi. „Romans palce lizać” to historia trzech mężczyzn – dziadka Felusia, taty Felicjana oraz jego syna Felka. Dziadziuś Feluś jest zwariowanym starszym panem, który zakochuje się w siwowłosej doktor Skowrońskiej. Za wszelką cenę próbuje jej udowodnić, że naprawdę jest chory, choć w rzeczywistości nie jest. Sięga przy tym po naprawdę zdumiewające metody. Wszystko po to, by pani doktor zwróciła na niego uwagę. Tata Felicjan, syn Felusia, jest zapalonym astronomem. A ponieważ w ostatnich latach najwięcej uwagi poświęcał właśnie gwiazdom i swojej pracy, żona postanowiła się z nim rozwieść. Felicjan ciągle tęskni za Anią... Ich syn, mały Felek, jest natomiast zauroczony pewną młodą damą o imieniu Marysia. I zdecydowanie woli, gdy śniadania przygotowuje dziadek, bo tato potrafi „przyrządzać” tylko płatki z mlekiem, płatki z jogurtem albo płatki z mlekiem i jogurtem.

Historyjka jest lekka i przyjemna, ale porusza też ważne problemy, takie jak samotność, rozstanie, nieśmiałość. Przede wszystkim jednak w dwunastu rozdziałach poznajemy zabawne perypetie trójki męskich bohaterów. Książka na pewno spodoba się dzieciom. Dorośli również będą się przy niej dobrze bawić, wspominając młodzieńcze lata i pierwsze zauroczenia. I choć zdarzają się tu także „szczypty smutku”, „krople niepewności” i „porcje strachu”, ostatecznie wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia. Prawdopodobnie, ponieważ historia nie została do końca dopowiedziana. Autor podaje w książce swój adres mailowy i zachęca do kontaktu osoby zainteresowane poznaniem dalszego ciągu opowieści.

Zakochany człowiek jest zdolny do wszystkiego (przeczytajcie koniecznie co wymyślił dziadzio Feluś). A przecież recepta na zdobycie czyjegoś serca jest banalnie prosta! Grzegorz Kasdepke twierdzi, że przepisy z książki p o m a g a j ą poderwać każdą kobietę... A więc panowie – do dzieła! Na końcu każdego rozdziału podany jest przepis na potrawę według pomysłu autora lub jego przyjaciół. Receptury są nieskomplikowane, choć młodsze dzieci będą potrzebowały pomocy dorosłych podczas używania ostrego noża, smażenia na rozgrzanej patelni czy korzystania z piekarnika. Możecie przygotować na przykład pyszną kisz, sernik na zimno, mięsną zupę gulaszową, makaron papardelle z serem pleśniowym, paluszki prawie tureckie albo czekoladowe brownie. Szkoda tylko, że potrawy nie łączą się z treścią opowieści, są po prostu dodatkiem, choć całkiem smakowitym. Przepisy, jak i całą książkę zilustrowała Ola Cieślak.

Pamiętajcie, że jeśli się czegoś bardzo chce, z całych sił, tak mocno, że aż nie można wytrzymać, to po prostu musi się prędzej czy później spełnić! Dobre jedzenie na pewno nie zaszkodzi. W końcu do serca, nie tylko mężczyzny, najłatwiej dotrzeć przez żołądek. Spróbujcie tego „Romansu...”, tylko uważajcie, żeby na pierwszej randce nie oblizywać palców!

Ocena: 6/10

Grzegorz Kasdepke, „Romans palce lizać”, G+J 2011, 112 s., cena 29,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: www.gjksiazki.pl/ksiazki,1,27,166,romans-palce-lizac.html

Przepisy z tej książki dostępne na stronie Na kuchennym progu: