piątek, 17 sierpnia 2012

Z nieba lecą smakołyki, szybko łapcie talerzyki

Plakat bajki „Klopsiki i inne zjawiska pogodowe”
Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby z nieba spadało jedzenie? Wystarczyłoby wyjść z domu z parasolem lub talerzem, aby złapać śniadanie, obiad albo deser. Na pomysł takiej opowieści dla dzieci wpadła Brytyjka Judi Barrett. Jej książka, zatytułowana Cloudy with a Chance of Meatballs, zilustrowana przez Rona Barretta, ukazała się po raz pierwszy w 1978 r. W 2009 r. na podstawie tej historii powstał film animowany, w Polsce znany pod tytułem „Klopsiki i inne zjawiska pogodowe”. Za klopsikami co prawda nie przepadam, ale bajka jest całkiem przyjemna, smakowita i mądra, choć różni się dość mocno od książkowego pierwowzoru.

Jutro będzie pochmurno, z możliwościami przejściowych klopsików po południu i wieczornym deszczem zupy ziemniaczanej” – taką prognozę pogody słyszeli być może mieszkańcy wymyślonego przez Judi Barrett miasteczka Chewandswallow (Żućipołykać). W jej książce dziadek opowiada wnuczce i wnukowi historyjkę do snu, w której opisuje właśnie to dziwne miejsce. Trzy razy dziennie pogodaprzynosimieszkańcom posiłki oraz napoje. Zamiast deszczu pada sok albo zupa, lody zastępują śnieg, a z wiatrem pojawiają się pyszne hamburgery. W miasteczku nie ma sklepów spożywczych, ponieważ z oczywistych powodów nikt nie musi kupować jedzenia. Jednak po pewnym czasie pogoda zaczyna się pogarszać, najpierw przynosząc niesmaczne posiłki, później zwiększając ich rozmiary i porcje. Miasteczko nawiedzają kulinarne katastrofy, jak pomidorowe tornado czy ogromny naleśnik spadający na szkołę. Ponieważ dalsze życie staje się tam niemożliwe, mieszkańcy budują tratwy z jedzenia i w ostatniej chwili opuszczają Chewandswallow. Wkrótce wszyscy docierają do nowego miasta, gdzie muszą przywyknąć do innych warunków życia. Niebo nie zsyła tu bowiem jedzenia...

Okładka książkowego pierwowzoru, Cloudy with a Chance of Meatballs, autorstwa Judi BarrettFilmowa wersja tej opowieści jest nieco inna. Znajdujemy się w czasach współczesnych, w małym miasteczku zwanym w polskiej wersji Morskie Zdroje. Miasteczko było znane z połowu sardynek, ale gdy przemysł rybny podupadł, mieszkańcom zajrzał w oczy głód. Jedli tylko i wyłącznie sardynki, których już nikt nie chciał od nich kupować. Na szczęście w Morskich Zdrojach mieszka młody utalentowany naukowiec, Flint Lockwood (Jacek Bończyk), od najmłodszych lat zafascynowany wynalazkami. Stworzył m.in. buty w sprayu, których nie można jednak ściągnąć, włosoodrastacz, małpi myślolokalizator czy ptako-szczury. Wszystko bardziej kłopotliwe niż przydatne. Ale pewnego dnia Flint uruchamia maszynę, która zamienia wodę w wybrany rodzaj jedzenia. Robi to podczas otwarcia Sardynkolandu i przemówienia burmistrza. Niestety, maszyna wymyka się spod kontroli, niszczy nowy park rozrywki, który miał być ostatnią szansą dla miasta, i znika w chmurach. Wszyscy są wściekli na młodego naukowca – do czasu, gdy z nieba zaczynają spadać hamburgery...

Na miejscu jest młoda pogodynka, Sam Sparks (Monika Pikuła), która relacjonuje całe wydarzenie. Mieszkańcy są zachwyceni, może oprócz ojca Flinta, który prowadzi sklep z przynętami i w tym fachu widzi przyszłość syna. Burmistrz (Miłogost Reczek), marzący o wielkiej karierze, zachęca naukowca do stałego dostarczania posiłków w ten sposób. Chce stworzyć z Morskich Zdrojów jedyne na całym świecie miasteczko kulinarnej turystyki. Wszystko idzie dobrze, z nieba spadają tosty i bekon na śniadanie, lody i galaretka na deser, pieczone kurczaki i każda inna potrawa, jaką na życzenie zaprogramuje Flint. Jednak pewnego dnia zawieszona w przestworzach maszyna zaczyna szwankować, jedzenie przybiera coraz większe rozmiary, zresztą tak jak obżerający się ciągle burmistrz, i staje się niebezpieczne dla miasta. Z chmur spływają trąby powietrzne spaghetti i gigantyczne klopsy. Flint, pogodynka Sam i kilku innych bohaterów wyrusza w podróż do zawieszonej nad miastem maszyny, by powstrzymać globalną katastrofę i oszalałego w międzyczasie burmistrza. Misja okazuje się niełatwa, ale dobro musi zwyciężyć!

Opowieść jest przyjemna i zrealizowana w malowniczy sposób. Postaci są proste i gładkie, kolory intensywne, akcja szybka i wciągająca, zwłaszcza dla najmłodszych widzów. Dorośli też dobrze się zabawią, pod warunkiem, że nie będą mówić: przecież to nie możliwe!, ależ tam musi być mnóstwo zarazków..., po co on włożył na siebie tego pieczonego kurczaka? Oprócz warstwy rozrywkowej, w bajce jest również element edukacyjno-wychowawczy. Widzimy upadające miasteczko, w którym ludzie niemal głodują, śledzimy losy młodego chłopca, który marzy, by zostać naukowcem i dokonać rzeczy wielkich. Mamy tu zaburzoną, pełną niezrozumienia relację między ojcem-rybakiem, tradycjonalistą, a zwariowanym synem, który chce zmienić świat. Pojawia się żądny władzy, nieuczciwy burmistrz, któremu zachłanność nie wychodzi ostatecznie na dobre, gwiazdor z reklamy, który od dziecka żyje dzięki swojej „sławie” oraz bardzo inteligentna dziewczyna, która udaje głupią i zdejmuje okulary, by zdobyć sympatię otoczenia. Jest też genialny kamerzysta z TV Pogoda, który okazuje się być zarówno lekarzem, jak i pilotem samolotów, oraz towarzyszący Flintowi Zenek – przezabawna małpka uwielbiająca misio-żelki.

Okładka książkowego sequela pt. Pickles to Pittsburgh, autorstwa Judi Barrett
Całość jest pełna humoru i jedzenia. Wątek romantyczny między Flintem i Sam został potraktowany bardzo lekko, a spożywcze huragany i tornada są, według twórców obrazu, swego rodzaju pastiszem na filmy katastroficzne. I choć bardziej podobała mi się oryginalna, pięknie zilustrowana wersja książkowa, niestety niewydana do tej pory w języku polskim, cieszę się, że powstała ta animacja. To całkiem przyjemna rodzinna rozrywka, na pewno warta spróbowania. W roku 2000 został wydany sequel książki pt. Pickles to Pittsburgh, w którym dwójka wnucząt z pierwszej części leci we śnie do miasteczka, skąd żywność jest transportowana do różnych miejsc na całym świecie, gdzie ludzie cierpią głód. Pouczające. Prawdopodobnie w 2014 r. zobaczymy animowany film na podstawie tej książki. To dobra wiadomość dla tych, którym „Klopsiki i inne zjawiska pogodowe” rozbudziły apetyt.

Klopsiki i inne zjawiska pogodowe” (oryg. Cloudy with a Chance of Meatballs), reż. i scen. Chris Miller, Phil Lord, na podstawie książki Judi Barrett pod tym samym tytułem, USA 2009.