piątek, 22 września 2017

Najpiękniejszy atlas ptaków

Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak „Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków” / recenzuje Marta Szloser, fot. Marta Szloser


Moje regały przestają powoli mieścić rozrastający się w błyskawicznym tempie księgozbiór przyrodniczy, którego dużą część stanowią publikacje ornitologiczne. Mam kilka atlasów ptaków, mniej i bardziej profesjonalnych, dla dorosłych i dla dzieci, ale ten autorstwa Pawlaków jest zdecydowanie najpiękniejszy! Nie wiem, czy komuś uda się kiedyś przebić to cacuszko. Czytelnicy, którzy mają trochę podstawowej wiedzy ornitologicznej zapewne poczują merytoryczny niedosyt… Ale dwadzieścia gatunków to na początek wystarczająca liczba dla maluchów (i wielu dorosłych też), które dopiero zaczynają poznawać niezwykły, ptasi świat. Być może zastosowana w książce bardzo osobista narracja zachęci dzieci do tworzenia własnych kreatywnych zeszytów obserwacji, niepowtarzalnych „ptasich pamiętników”. Takich, jak ten atlasik.

Książki autorstwa Ewy i Pawła Pawlaków znam bardzo dobrze. Kilka razy miałam okazję spotkać tych sympatycznych artystów i zawsze były to miłe spotkania. Każda ich dedykacja w książce to małe dzieło sztuki, sprawiające, że publikacja staje się jeszcze bardziej wyjątkowa. Nie wiem gdzie i w jaki sposób będą wpisywane dedykacje w „Małym atlasie ptaków…”, ale jestem przekonana, że Pawlakowie wymyślą coś fajnego. A dlaczego może być z tym problem? Tu dochodzimy do mojego największego zaskoczenia związanego z tym tytułem.

Sikorki oraz pyzy, na które te oraz inne ptaszki bardzo czekają.


Mały wielki atlas

Spodziewałam się książeczki niewielkiej (nie wiem dlaczego, może przez tytuł), a gdy otworzyłam paczkę, moim oczom ukazała się gruba księga. Gruba nie dlatego, że ma mnóstwo stron – jest ich bowiem tyle, ile podał wydawca, czyli 40 – lecz dlatego, że jest to książeczka całokartonowa! Z grubymi, sztywnymi kartkami, które na pewno przetrwają niejedno niecierpliwe oglądanie (choć pewnie trudno na nich złożyć autograf). Zaskoczył mnie również dość duży format (ok. 20,5 x 25 cm), który w połączeniu z grubością grzbietu (2,5 cm) daje książkę sprawiającą wrażenie naprawdę pokaźnej. Ilustracja na okładce wygląda niezwykle zachęcająco. Warto zwrócić uwagę także na kontrastowy grzbiet – szmatkowe piórko, nawet oglądane z niewielkiej odległości, wygląda jak prawdziwe! A dalej jest równie pięknie i niesamowicie.

Sroczka i jej długie pióra, które nie mieszczą się na stronie.


Ptaki z ogrodu Pawlaków

W atlasie znajdziecie dwadzieścia ptaków, choć tak naprawdę jest ich odrobinę więcej. Jest tu kopciuszek, szpak, sikory (modraszka, bogatka i sikora uboga), słowik rdzawy, sroka, wilga, kos, dzięcioł zielony, pokrzewki (czarnołbiste, zwane też kapturkami, oraz ogrodowe), dudek, dzwoniec, szczygieł, makolągwa, sójka, raniuszek, mazurek (i wróbel dla porównania), rudzik, kowalik, grubodziób oraz zięba.

Zabrakło mi bociana, czapli siwej, gołębia miejskiego, sierpówki i grzywacza; zabrakło wrony siwej, kawki, dzięcioła dużego i małego, gila, kwiczoła i drozda, skowronka, pierwiosnka, jerzyka, jaskółki dymówki i kukułki… Mogłabym wymienić jeszcze wiele cudownych ptaków, które towarzyszą nam często w miastach lub na wsi i które sama często obserwuję lub słyszę, ale pamiętajmy, że to atlasik mały i zdecydowanie bardzo „pawlakowy”. Wybór akurat tych konkretnych dwudziestu ptaszków nie jest przypadkowy.

Autorzy pokazali te gatunki, które zamieszkały tam, gdzie oni, które mogli obserwować obok swego domu, dzięki czemu to właśnie ich zwyczaje poznali najlepiej. I dlatego ta książeczka, choć nie została stworzona przez uznanego ornitologa i nie kipi od ptasich faktów, jest tak bardzo autentyczna. To nie jest ptasia miniencyklopedia. To książeczka, która wzbudza zachwyt i rozbudza ciekawość.

Sójka, która podobno wybiera się nad morze...


Gniazdko obfitości

Każdemu ptaszkowi została poświęcona rozkładówka, na której znajduje się mnóstwo ślicznych rzeczy. Po pierwsze, kolorowe, szmatkowe ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak, duże i tak magiczno-wypukłe, że ma się ochotę bez końca ich dotykać i przyglądać się misternie wykonanym detalom. Po drugie, Paweł Pawlak dla wszystkich gatunków przygotował po kilka cudownych akwarelek, na których każdy ptak pokazany jest w różnych pozach. Po trzecie, fotografie ptaków. Materiałowe ilustracje są urocze, ale na ich podstawie trudno będzie rozpoznać ptaka w naturze. Akwarele znacznie ułatwią sprawę, ale fotografie są najbardziej pomocne. Trochę szkoda, że brakuje zdjęcia sroki, szczygła i dwóch z trzech sikorek (tym bardziej, że rozróżnienie modraszki i bogatki wielu początkującym sprawia problem). Po czwarte, inne dodatki.

Przy niektórych ptakach pojawiają się ich prawdziwe pióra (świetny pomysł i też szkoda, że nie ma ich przy każdym gatunku, ale jak to z pamiętnikami czy kronikami bywa, zachowuje się to, co się znalazło, a nie zawsze się przecież znajduje piórka...), przy pokrzewce zobaczycie różnicę między samcem a samicą, a przy trzech innych gatunkach zostały zamieszczone rysowane dziecięcą ręką ptasie portrety. Jest uroczo, pomysłowo i różnorodnie. Na żywo książka robi jeszcze większe wrażenie!

Dudek i jego efektowny czubek.


A co z tekstem?

Tekstu nie ma w książce zbyt wiele, zdecydowanie przeważają ilustracje. Krótkie wspomnienia i ciekawostki spisane przez Ewę Kozyrę-Pawlak czyta się z przyjemnością (miła dla oka czcionka również ma tu swój udział). Widać w nich miłość i szacunek do natury, częste, wnikliwe obserwacje, fascynację ptasimi sąsiadami; są pełne ciepła i wrażliwości. Znajdziecie tu garść intrygujących informacji na temat ptasich zwyczajów, pokarmu, wyglądu, śpiewów. Dowiecie się na przykład co to jest podlot, lotka i sterówka, czym są uwielbiane przez sikorki pyzy albo dlaczego szpaki zadomowiły się po wschodniej stronie dachu. I jeszcze, że szczygły żywią się nasionami kwiatów zwanych kosmosami, a sójka dwa razy zjada wszystkie znalezione żołędzie.

Autorka nie przekazuje małemu czytelnikowi mnóstwa danych na temat każdego gatunku. Ona snuje ptasie miniaturki. Za pomocą krótkich, lekkich jak piórka opowieści zachęca, byśmy zwrócili uwagę na ptaki wokół nas, docenili ich urok, mądrość, siłę. Delikatnie rozpala ciekawość życiem naszych małych, pierzastych przyjaciół.
„Ptaki są wszędzie i nawet jeśli o tym nie wiesz, często znajdują się tuż obok. Żeby zobaczyć ich niezwykły świat, wystarczy tylko być uważnym…” [s. 40]

Cudowny rudzik z książki, a w tle moja rudzikowa akwarelka.

Przeczytałam już wiele książek i bajek o ptakach. Spędziłam długie godziny na ptasich obserwacjach, w parkach, lasach, nad rzeką i jeziorem, nad morzem i z domowego okna. Zrobiłam mnóstwo zdjęć i nakarmiłam wielu pierzastych przyjaciół. Każde spotkanie z nimi to wielka przyjemność. Obserwacja z bliska, karmienie z ręki, nauczenie się rozpoznawania gatunków po śpiewie czy zauważenie po raz pierwszy jakiegoś nowego lotnika (u mnie takim cudem był ostatnio zimorodek!) to dla mnie zawsze ogromna radość. Czytanie i przeglądanie „Małego atlasu ptaków Ewy i Pawła Pawlaków” również dało mi mnóstwo frajdy, szczególnie estetycznej. Gdybym nie interesowała się ptakami, po takiej lekturze na pewno zaczęłabym bacznie się rozglądać i nasłuchiwać.

Idą chłody, a przygotowanie i doglądanie karmnika to doskonały sposób, by zaprosić ptaki do swojego ogrodu lub na balkon i wspomóc je w czasie mrozów. Na pewno podziękują wam za „pyzy”, nasiona słonecznika oraz inne ziarna oleiste. Chleb zjedzcie wy, ptakom nie wychodzi na zdrowie, podobnie jak produkty zepsute, spleśniałe albo solona wędzonka czy boczek (o mądrym dokarmianiu ptaków poczytajcie w książkach lub w internecie, np. tutaj).

Pochylam się w zachwycie nad ptasim atlasikiem i mam nadzieję, że Pawlakowie szykują dla nas kolejną część, np. kontynuację z nowymi gatunkami albo „Mały atlas zwierzaków Ewy i Pawła Pawlaków”. A najlepiej niech będzie od razu „Wielki...”!



W skrócie...

PLUSY
+ pomysłowy miniatlas ptaków dla dzieci
+ książka zachęca do samodzielnej obserwacji  ptaków i tworzenia własnych, kreatywnych atlasików
+ różnorodność zastosowanych technik graficznych
+ piękne ilustracje materiałowe i akwarele
+ dodatki w postaci zdjęć ptaków, piórek, dziecięcych rysunków
+ urocze, osobiste historie o ptakach pojawiających się w ogrodzie autorów
+ pokazanie 20 gatunków ptaków, w sam raz na początek ornitologicznej przygody
+ dość duży format i wytrzymałe, sztywne kartki

MINUSY
- brak zdjęcia sroki, szczygła i dwóch z trzech pokazanych sikor



Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak, „Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków”, Nasza Księgarnia 2017, 40 s., cena: 39,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: http://nk.com.pl/maly-atlas-ptakow-ewy-i-pawla-pawlakow/2466/ksiazka.html#.WcKxSbJJbIU

* [wszystkie cytowane fragmenty pochodzą z opisywanej książki]

2 komentarze:

  1. Przepiękna pozycja!
    Jako wielka miłośniczka ptaków i ich ilustracji na pewno się w nią zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem treści książka jest skromna i wielki miłośnik ptaków pewnie odczuje informacyjny niedosyt, ale jest to dziełko tak oryginalne i piękne, że jest wręcz niezbędne w biblioteczce każdego ornitologicznego fascynata, nawet tego dorosłego :) Życzę przyjemnego obcowania z atlasikiem!

      Usuń