wtorek, 29 października 2013

Hassan, Madame i Wściekły Pies

Richard C. Morais, „Podróż na sto stóp”
Jak wyglądałaby klasyczna opowieść „od pucybuta do milionera” w wersji kulinarnej? Być może tak, jak historia przedstawiona w „Podróży na sto stóp”, prostej i dość przewidywalnej, ale bardzo aromatycznej książce, w której hinduski chłopiec, Hassan Haji, obdarzony genialnym zmysłem smaku, wspina się szybko po szczeblach gastronomicznej kariery. Czasem przyświeca mu słońce, czasem w twarz zacina deszcz, niczym w boolywodzkich filmach. Ale Hassan gotowanie ma we krwi. Dobrze wie dokąd zmierza i czego pragnie. Zamierza wspiąć się na szczyt i sięgnąć kulinarnych gwiazd!

„Moja przygoda z kuchnią, można śmiało powiedzieć, zaczęła się od burczenia w brzuchu dziadka” – tak Hassan, pierwszoosobowy narrator powieści, opisuje początki swojego zainteresowania kulinariami. Dziadek ma prawdziwa smykałkę do gastronomicznych interesów. Początkowo dostarcza zainteresowanym pojemniki z lunchem, a później, po ślubie z utalentowaną kulinarnie Ammi, coraz bardziej rozwija działalność. Hassan przychodzi na świat w Mumbaju (Bombaju) w 1975 roku, nad niewielką rodzinną knajpką. Skromny lokal z czasem przekształca się w 365-miejscową restaurację o nazwie Bollywood Nights, będącą niemal całym światem młodego Hassana. Chłopiec spędza w kuchni długie godziny, otulony zapachami curry, cynamonu i świeżych ryb. Mimo iż czasy są niepewne, rodzina Haji coraz bardziej rozwija interes. Jednak pewnej nocy wszystko się zmienia. Po śmierci dziadka i tragicznym odejściu matki Hassana, chłopiec oraz jego najbliżsi postanawiają opuścić barwny i gwarny, lecz nieprzychylny Mumbaj.

Pierwsza część książki, opisująca rozwój rodzinnej firmy i dzieciństwo Hassana, pyszne indyjskie potrawy i kolorowe, głośne życie w zatłoczonym Mumbaju, jest stosunkowo krótka. Mimo feerii egzotycznych aromatów, nie potrafiłam zatopić się w ten świat, opowieść zaczynała nużyć… Na szczęście ten etap to tylko preludium, zarysowanie tła dla dalszej opowieści. Kolejny, o wiele krótszy etap życia rodziny Haji rozgrywa się w szarym, dżdżystym Londynie. Hinduscy imigranci próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, tak społecznej, kulturowej, jak i biznesowej. W Londynie Hassan dostaje pierwszą pracę – sprzedaje słodycze smażone w głębokim oleju i oblane gęstym syropem. Przeżywa tu również pierwszą miłość i próbuje paskudnej, pozbawionej smaku, rozmokniętej, białej, kanapki z pastą jajeczną, zapakowanej w plastikowe trójkątne pudełko. Niestety, Londyn okazuje się być mało gościnnym miejscem. Ojciec Hassana podejmuje więc decyzję o wyjeździe i tak rozpoczyna się wielotygodniowa podróż rodziny Haji po Europie, która znajduje finał w małej francuskiej miejscowości Lumière. Dlaczego akurat tam? Jeden z ich samochodów zepsuł się właśnie w Lumière, pod dużą opuszczoną rezydencją.

W tym momencie rozpoczyna się prawdziwa opowieść, a przynajmniej najciekawsza jej część. Głowa rodziny szybko podejmuje decyzję o kupnie domu, w którym z czasem zostaje otwarta gwarna i kolorowa restauracja Maison Mumbaj. Szefem kuchni zostaje osiemnastoletni Hassan. Nowy lokal podbija serca mieszkańców, wprowadzając w ich spokojne, przewidywalne życie pikantne indyjskie nuty oraz bogactwo nowych smaków i doznań. Jest jednak w Lumière przynajmniej jedna osoba, której sukces rodziny Haji bardzo się nie podoba. Co więcej – jest przyczyną kulinarno-kulturowej sąsiedzkiej wojny! Naprzeciwko Maison Mumbaj, dokładnie w odległości stu stóp, mieści się francuska restauracja, serwująca dania rodzimej klasycznej kuchni, elegancka, z pięknym wystrojem, perfekcyjną obsługą i sączącymi się z głośników delikatnymi dźwiękami utworów Erica Satie. Le Saule Pleureur, czyli Płacząca Wierzba, to dwugwiazdkowa restauracja prowadzona przez Madame Mallory, starszą kobietę miłującą ciszę, porządek i tradycję – tak w zachowaniu, jak i w kulinariach. Nie trudno się domyślić, że połączenie dwóch tak odmiennych światów zaowocuje konfliktem.

Marzeniem Madame jest trzecia gwiazdka Michelin. Jednak zamiast niej otrzymuje hałaśliwych i, w jej mniemaniu, kulinarnie ordynarnych sąsiadów. W dniu otwarcia Maison Mumbaj dostojna właścicielka Le Saule Pleureur rezerwuje stolik dla siebie i swojego współpracownika. Jednak wszystko, co przeszkadzało jej w nowych mieszkańcach oraz ich lokalu – głośna muzyka, kiczowaty wystrój, drażniące nozdrza zapachy i „nieokrzesana” głowa rodu – jest niczym w porównaniu z talentem szefa kuchni. Madame Mallory dostrzega w młodym Hassanie genialnego kucharza, obdarzonego niezwykłym, naturalnym zmysłem smaku. Po skosztowaniu jego potraw wpada w rozpacz i rozpoczyna walkę z rodziną Haji. Fragmenty opisujące wzajemne uszczypliwości, od podbierania warzyw lub świeżych ryb na targu, do formalnych donosów, czyta się jak dobrą przygodową literaturę. Czasem z uśmiechem, a czasem z nostalgią. Gertrude Mallory i ojciec Hassana, Abbas Haji, główne postaci tej „walki”, to wspaniale wykreowani bohaterowie, charakterystyczni, żywi. Szybko stają się czytelnikowi bliscy, o wiele bardziej niż główny bohater i bez względu na to, jakie budzą uczucia, komu z nich dopingujemy.

Ostatecznie właścicielka Płaczącej Wierzby całkowicie zmienia taktykę i uparcie obstaje przy pomyśle, by Hassan został jej uczniem. Chłopak kocha rodzinę, ale czuje, że musi wykonać ten krok, aby wypełnić swoje przeznaczenie. Tytułowa podróż na sto stóp to właśnie odległość jaką pokonuje Hassan, przechodząc z Maison Mumbaj do Le Saule Pleureur, gdzie pod skrzydłami Madame rozwija swój naturalny dar, uczy się klasycznej kuchni francuskiej i podstaw zarządzania restauracją. Jednak nie zostaje tam zbyt długo. Po trzech latach zostawia za sobą dawne życie i wyjeżdża do Paryża, by po jakimś czasie otworzyć tam własną restaurację, Le Chien Méchant (Wściekły Pies). W jej prowadzeniu pomaga mu siostra, Mehtab. Wszystko szło gładko – zdobycie pieniędzy, lokalu, a nawet… kolejnych gwiazdek: „Jeśli mam być szczery, moja kariera, obejmująca kolejne dwadzieścia lat w Paryżu, nie była aż tak skomplikowana ani wyboista, jak można by się spodziewać. Działo się tak, jakby życzliwy mi duch usuwał z drogi przeszkody i pomagał iść ścieżką, która – jak wierzyłem – zawsze była mi przeznaczona”. Czy tym dobrym duchem była Madame Mallory, pociągająca różne „sznurki”, by ułatwić zdolnemu uczniowi start rozkręcenie własnego biznesu w Paryżu? A może nad Hassanem czuwała matka z dziadkiem, kierując go w odpowiednią stronę?

W paryskiej części książki dużo jest informacji na temat francuskiego prawa pracy i formalności dotyczących prowadzenia restauracji. Wiele miejsca zajmuje wątek recesji oraz śmierci Paula Verduna, szefa kuchni, który popełnił samobójstwo, gdy jego restauracji groziło odebranie trzeciej gwiazdki Michelin. Z całej powieści najbardziej podobał mi się etap Lumière, choć wszędzie – tak w Mumbaju, jak i w Paryżu – unoszą się smakowite zapachy. Czytelnik poznaje tajniki sztuki gotowania oraz prowadzenia restauracji, ze wszystkimi problemami i radościami. Może trochę za dużo tu opisów uboju czy oprawiania zwierząt oraz rozmaitych problemów lokalowych. Rozumiem, że taki jest „urok” sektora gastronomii, jednak autor mógł czytelnikom oszczędzić przynajmniej niektórych przykrych bądź nużących opisów, a rozwinąć inne wątki, zdecydowanie ciekawsze. Niestety, w książce można znaleźć sporo niedopowiedzeń, fabularnych luk i nieścisłości. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Ważne postaci nagle umierają, ale ich odejście, mimo iż dla bohatera niezwykle istotne, zamyka się w zaledwie kilku słowach lub zdaniach. Aż trudno uwierzyć, że tak łatwo sobie z tym radzi. Wiele lat z życia Hassana, wiele osób i wydarzeń gdzieś się rozmywa, zostawiając puste, białe plamy. Hassan znajduje się w jednym czasie i miejscu, a nagle przeskakuje do następnego. Dlaczego, jak, co się działo?

Wymyślona przez Richard C. Moraisa historia w wielu miejscach powinna zostać dopowiedziana. Trzysta stron to zdecydowanie za mało! W takiej formie powieść stanowi raczej drażniącą czytelnicze i kulinarne zmysły przystawkę niż satysfakcjonujący, sycący posiłek. To tak, jakby kelner co chwilę przynosił nowe dania i niespodziewanie zabierał je klientowi sprzed nosa po zaledwie kilku kęsach. Tylko szklanka wody i przyprawnik nieustannie stałyby na stole. A należy jeszcze dodać, że dania nie byłyby szczególnie zaskakujące, bo Morais posługuje się raczej dobrze znanymi kalkami. Podczas lektury pomyślałam, że mógłby powstać z tej opowieści apetyczny film, zapewne o wiele lepszy i bardziej „intensywny” niż książka. W zamieszczonych na końcu podziękowaniach autor wyjaśnia, że właśnie z takim zamysłem pisał „Podróż na sto stóp”. Film miał wyprodukować jego przyjaciel, Ismail Merchant. Niestety, zmarł przed ukończeniem rękopisu. Na szczęście – zwłaszcza dla fanów kulinarnej kinematografii – projektem zainteresowała się wytwórnia DreamWorks. Premiera filmu w reżyserii Lasse Hallströma, z Helen Mirren w roli Madame Mallory, planowana jest na sierpień 2014 roku.

W swej debiutanckiej powieści Richard C. Morais, były korespondent zagraniczny i redaktor „Forbesa”, przedstawia historię podróży Hassana przez wielki i zawiły świat kulinariów. Mimo wszystkich mankamentów oraz szczelin, mimo przewidywalności fabuły i nazbyt prostych, schematycznych relacji międzyludzkich, „Podróż na sto stóp” czyta się przyjemnie, z ciekawością, jakby miało się przed oczami zbeletryzowaną biografię sławnego szefa kuchni, a nie literacką fikcję. Przeszkadzał mi chwilami niezgrabny stylistycznie język, z dość karkołomnie konstruowanymi zdaniami. Nie rozpływam się w zachwycie nad książką, tak jak to robi na okładce Anthony Bourdain. Nie jest to lektura wybitna, ale w sam raz na leniwe popołudnie. Lekka, niezobowiązująca opowieść o gotowaniu, przeznaczeniu, podążaniu za marzeniami i gwiazdkami, pokonywaniu przeciwności losu i odnajdywaniu siebie w nowych realiach społecznych, historycznych i kulturowych. Tchnąca optymizmem, z dobrym zakończeniem. Pokazująca, że trzeba nauczyć się doceniać wszystkie smaki życia, bez wyjątku. Pozostawia niedosyt, ale warto skosztować.


Richard C. Morais, „Podróż na sto stóp” (oryg. The Hundred-Foot Journey), Bellona 2013, 307 s., cena 34,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=boo&bid=6524

* Niniejsza recenzja ukazała się najpierw na www.Taniaksiazka.pl.