piątek, 8 września 2017

Pomaluj mój świat białą kredką

Małgorzata Falkowska „Po co komu biała kredka?” / recenzuje Marta Szloser

Czy biała kredka jest potrzebna? Raczej nie, skoro i tak nie widać jej na białej kartce z bloku ani w zeszycie. Białe kredki leżą zapomniane w pojemnikach, piórnikach i kasetkach wielu dzieci. Z czasem gromadzi się ich coraz więcej i więcej. Zielone i różowe kredki stają się małymi ogryzkami, tak samo niebieskie, żółte, a nawet czarne. A białe wciąż są długie i nienaruszone, jak nowe. Los białych kredek może zmienić jedna niepozorna książeczka Małgorzaty Falkowskiej, zilustrowana przez Anię Jamróz. Wystarczy uruchomić wyobraźnię i… znaleźć kolorowy papier, dzięki któremu zwykła biała kredka stanie się magicznym narzędziem w rękach małych i dużych rysowników.


Jako dziecko lubiłam bardzo kolorowe rysunki i malunki, ale uwielbiałam też tworzyć w czerni i bieli, czego moi nauczyciele plastyki nie rozumieli i nie doceniali. Zdarzało mi się nawet dostać obniżoną ocenę za brak kolorów czy używanie tylko ołówka lub węgla zamiast kolorowych plakatówek. Nauczyciele powinni podsycać zapał dziecka, rozwijać jego talent i pokazywać różne możliwości wykorzystania artykułów plastycznych, a nie ganić za inne podejście do tematu. Powinni być tacy, jak ciocia z książeczki „Po co komu biała kredka?”.


Brzydkie kredczątko

To opowieść o Zuzi, która dostała w prezencie od cioci pudełko kredek. Ciocia od razu zauważyła, że dziewczynka odrzuca białe kredki, uznając je za niepotrzebne. Wymknęła się więc z pokoju dziewczynki i wróciła za jakiś czas z granatowym papierem. Wtedy zaczęła się zabawa. Okazuje się bowiem, że na kolorowych kartkach biała kredka wcale nie jest niewidoczna – wręcz przeciwnie! Jest najpiękniejszym ze wszystkich kolorów i można za jej pomocą namalować wszystko, co się chce. I pola, i kosmos, i domy, małe marzenia i wielkie podróże. Zuzia, zachwycona nowymi kredkowymi możliwościami, z zapałem bawi się bielą, rysując razem z ciocią. A biała kredka nie jest już brzydkim kaczątkiem w pudełku – przeobraziła się w pięknego łabędzia sunącego gładko po nieskończonych jeziorach zuzinej wyobraźni.

Przykładowe strony z książki


Opowieść jest bardzo krótka i prosta, ale jednocześnie wartościowa. Pokazuje, że wszystko na świecie ma swoje miejsce, czasem po prostu nie zawsze od razu wiemy jakie. W przypadku białej kredki wystarczyła zmiana koloru papieru. Tę historię można oczywiście czytać szerzej, odnosząc ją do różnych innych, na pierwszy rzut oka niepotrzebnych przedmiotów. A nawet do ludzi, tych nieśmiałych, niepozornych, tych, którzy zawsze stoją na uboczu, których imienia się nie pamięta, bo nie błyszczą jak klasowe czy podwórkowe gwiazdy, tak jak różowe i zielone kredki. Może to właśnie w nich tkwi geniusz? Może to najsympatyczniejsze i najmądrzejsze osoby z waszego rówieśniczego grona, musicie je tylko odkryć, poznać i pozwolić im zabłysnąć na jakimś ładnym, pasującym do nich tle.

Przykładowe strony z książki


Białe dzieła sztuki

Bez względu na to, czy wasze dzieci odczytają tę opowieść jako historię białej kredki, czy będą szukać (same lub z waszą pomocą) głębszego znaczenia, na pewno będzie to dla nich ciekawa, inspirująca lektura. Piękne ilustracje Ani Jamróz zachęcą niejednego malucha (a kto wie, może i dorosłego) do eksperymentów z białą kredką. Rysunkom Ani można przyglądać się bardzo długo, od kredkowych ostrużynek przejść do postaci Zuzi i cioci – wspaniale uchwyconych ludzkich sylwetek. Ciekawostką są ośmiornice, rakieta kosmiczna, samolot i zamek, w które został wkomponowany kształt kredki. Kredkowe góry i rekiny też wyglądają kapitalnie. Całość wizualnie prezentuje się bardzo ładnie i zgrabnie. Kartki mają różne kolory, są tu odcienie zieleni, błękit i granat, bordowy, pomarańczowy, różowy i żółty. Dobre tło dla białej kredki.

Przykładowe strony z książki


Format jest kwadratowy (22,5 cm), papier grubszy, matowy, przyjemny w dotyku i wytrzymały. Oprawa sztywniejsza, choć nie całkiem twarda. Mój egzemplarz niestety rozkleił się z przodu już przy pierwszym otwarciu, okładka nie „złamała się” odpowiednio przy grzbiecie i odkleiła się od kartki, mimo mojej największej ostrożności. Cena jest niewielka, a zawartość śliczna i mądra, więc warto wybrać się do księgarni, a później do papierniczego lub sklepu z zabawkami po pudełko kredek (najlepiej samych białych!) i blok z kolorowymi papierami. Czeka na was mnóstwo dobrej zabawy z białą kredką.


Dzień Białej Kredki?

Kto wie, może warto wprowadzić do kalendarza Dzień Białej Kredki, na wzór obchodzonego już na całym świecie Dnia Kropki (15 września), zainspirowanego również pewną książkową historią...



W skrócie...

PLUSY
+ prosta, ciekawa opowieść
+ pokazanie wyjątkowości koloru rzadko wykorzystywanego przez dzieci
+ możliwość odczytania historii na różnych poziomach
+ duży potencjał do wykorzystania tematu w zabawach i rozmowach z dziećmi
+ piękne białe rysunki Ani Jamróz
+ różnokolorowe tła
+ dobra jakość papieru
+ przyjemny, kwadratowy format
+ ładne wydanie


MINUSY
– w moim egzemplarzu oprawa rozkleiła się już przy pierwszym otwarciu książki



Małgorzata Falkowska, „Po co komu biała kredka?”, il. Ania Jamróz, Tadam 2017, 28 s., cena: 19,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: http://wydawnictwo-tadam.com.pl/po-co-komu-biala-kredka/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz