piątek, 17 listopada 2017

Przystanek: opuszczony dom

Marcin Podolec „Bajka na końcu świata. T. 2. Opuszczony dom” / recenzuje Marta Szloser

Na drugą część „Bajki na końcu świata” czekałam z wielką niecierpliwością. Chyba żadnego tytułu w tym roku nie wypatrywałam ostatnio tak bardzo! Ten komiks ma w sobie coś, co mnie urzekło. A właściwie ma tych urzekających elementów bardzo dużo. Cała koncepcja, miejsce i okoliczności, bohaterki (dziewczynka o imieniu Wiktoria oraz suczka Bajka), fantastyczna kreska, genialne kolory, kadrowanie, jakość wydania – wszystko jest idealne, ciekawe, wzruszające i intrygujące. Ciśnie mi się na usta jeszcze mnóstwo innych pochwalnych przymiotników, ale napiszę krótko: koniecznie przeczytajcie (i pooglądajcie), bez względu na wiek. 


Uwaga! Jeśli nie znacie pierwszego tomu, zatytułowanego „Bajka na końcu świata. Ostatni ogród”, zacznijcie od niego i nie czytajcie tej recenzji, aby nie zepsuć sobie frajdy z lektury.

Bajka i dziwne ciasteczka


W drugim tomie postapokaliptycznego komiksu Marcina Podolca dla młodych czytelników poznajemy bliżej historię Bajki. Znowu zaczyna się od wielkiego „bam!”. Wiktoria traci przytomność i Bajka zaciąga ją do zniszczonego, opuszczonego domu. Dziewczynka wydaje się być bardzo chora. Śpi, nic nie mówi, a Bajka ze wszystkich psich sił stara się jej pomóc, choć nie bardzo wie, jak to zrobić. Sceny ze smutną suczką czuwającą u boku Wiktorii naprawdę rozdzierają serce. I tak jak po pyszczku Bajki spływają błękitne łzy, tak i czytelnik może kilka uronić. Bajka próbuje znaleźć coś do jedzenia dla swojej wycieńczonej towarzyszki. Jej samej też burczy w psim brzuszku… Niestety, psy nie potrafią otwierać puszek, a napotkane w domu ciasteczka płatają Bajce figle.

Komiks jest podzielony na kilka krótkich rozdziałów


Wyczerpana Wiktoria i szukająca jedzenia Bajka to jeden fabularny poziom komiksu. W tym tomie pojawiają się również wspomnienia, przebłyski dawnego życia, świata przed… tym, co go zniszczyło. W domu, w którym bohaterki chwilowo się schroniły, obie znajdują rzeczy, które przenoszą je w przeszłość. Bajka wspomina swój pobyt w schronisku, a Wiktoria spacer z tatą. 

Ten tom jest jeszcze bardziej wzruszający niż „Ostatni ogród”, a jego pierwszoplanową bohaterką została Bajka. Poznajemy jej wcześniejsze losy i obserwujemy, jak walczy ze zmęczeniem, rezygnacją, rozpaczą, jak dzielnie opiekuje się osłabioną Wiktorią. To ona jest narratorką tego komiksu, postacią wiodącą – z planszy na planszę coraz ciekawszą. To właśnie Bajce współczułam, to ją chciałam przytulić mocno, gdy czuwała przy Wiktorii, gdy „walczyła” z ciasteczkami i gdy roniła łzy – a ja razem z nią. Jest w tym tomie mnóstwo wzruszających kadrów. Jednak wciąż nie wiadomo, dokąd to wszystko zmierza. Czy będzie szczęśliwe zakończenie? Czy świat odrodzi się na nowo? I czy Wiktoria z Bajką odnajdą rodziców, do których – jak sądzi dziewczynka – prowadzi je tajemnicze światło pojawiające się na nocnym niebie?


Wędrówka


Dziewczyny w tym tomie nie zawędrowały daleko. Krajobraz się nie zmienił. Barwy są takie same, wciąż towarzyszą im dziwne „dymy”, grzybki, ruiny dawnego świata. Pojawia się nawet Zmiennokształtny. Kiedy dotarłam do ostatniej strony, miałam wrażenie, że bohaterki utkwiły w miejscu, że od zakończenia pierwszego tomu nie posunęły się daleko. I może rzeczywiście tak jest, ponieważ w drugim tomie zamiast wędrować – zatrzymują się w opuszczonym domu, zaglądają w przeszłość, pozwalają nam bliżej siebie poznać, szczególnie Bajka. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów, w których Podolec zapewne będzie rozwijał delikatnie zarysowane w tym tomie wątki.

Dziwny świat


Graficznie drugi tom jest tak samo piękny, jak pierwszy. Znowu zachwycam się zawadiacką kreską, dynamiką, mimiką, szczegółowością, kolorami, zaskakującymi elementami postapokaliptycznego świata i nieszablonowym kadrowaniem. Zachwycam się dziwnymi „chmurami” unoszącymi się zewsząd, drobnymi kreseczkami, które być może są zawieszonym w powietrzu pyłem, a być może czymś zupełnie innym… Zachwycam się grzybkami wyrastającymi tu i ówdzie, kraterami, ruinami. I całym postapokaliptycznym krajobrazem wykreowanym przez Podolca. Jest piękny – jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w odniesieniu do zniszczonego katastrofą świata, po którym wędruje dziewczynka z psem. Wszystko co napisałam o szacie graficznej i jakości wydania pierwszego tomu, dotyczy również drugiej części. Jedynie kadry retrospektywne wyglądają inaczej, mają „normalną” kolorystykę i zaokrąglone rogi, jakby informowały od razu, że świat kiedyś był bardziej miękki i przyjazny. Albo jakby wizja tamtego świata była odległym snem...

Migawki z dawnego życia


„Bajka na końcu świata. Opuszczony dom” to wspaniały komiks o przyjaźni, odwadze i pokonywaniu swoich lęków, o tęsknocie i tożsamości, o sile drzemiącej w kobietach (tu – w dziewczynce i suczce). Komiks wyjątkowy, nostalgiczny, nastrojowy, ze specyficznym, ciepło-mrocznym klimatem. To opowieść drogi z nutką fantastyki, humoru i przygody, która jednocześnie niepokoi i wciąga czytelnika tak mocno, że trudno się oderwać. I trudno wytrwać w oczekiwaniu na dalszy ciąg. To w końcu historia pełna niegasnącej nadziei, unoszącej się w powietrzu jak tajemnicze, ziemskie „wyziewy” stworzone przez Podolca, o których – być może – nie wiemy jeszcze wszystkiego... 


Bardzo polecam! Dla mnie ta seria to absolutny majstersztyk!



W skrócie...

PLUSY
+ oryginalny pomysł na komiks dla młodego czytelnika
+ ciekawie wykreowany świat po katastrofie
+ klimatyczna opowieść drogi i przygody
+ niezwykle sympatyczne bohaterki
+ dodatkowy plus za to, że główne bohaterki to dziewczyny!
+ pokazanie samotności, pustki, trudnego życia w zniszczonym świecie, ale przede wszystkim skupienie się na sile przyjaźni, zaufania, determinacji, nadziei
+ zwrócenie uwagi na to, co w życiu najważniejsze
+ poruszenie tematu adopcji zwierzaków ze schroniska
+ znakomicie oddane wahania emocji
+ doskonałe dopasowanie trudnej tematyki do głównej grupy docelowej (dzieci)
+ nie wszystko jest dopowiedziane, autor daje możliwość zastanawiania się i własnej interpretacji
+ mimo iż akcja w tym tomie pozornie się zatrzymała, dużo się dzieje
+ zaglądamy w przeszłość bohaterek, przez co ich obraz staje się coraz bardziej pełny
+ warto czytać z dziećmi i rozmawiać z nimi o tym, co dzieje się w komiksie
+ świetne ilustracje
+ dobra mimika postaci, oddanie emocji
+ kolorystyka i detale
+ dynamiczne, zróżnicowane kadry
+ ładne wydanie
+ bardzo obiecujący początek serii

MINUSY
brak



Marcin Podolec, „Bajka na końcu świata. T. 2. Opuszczony dom”, Kultura Gniewu 2017, 64 s., cena: 39,90 zł.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz