czwartek, 26 października 2017

Mysia mania czystości

Odile Bailloeul i Claire Curt „Maniek Maniak” / recenzuje Marta Szloser
Po „Franciszku strachliwym myszku” i „Roksanie zabieganej” przyszedł czas na kolejny tom uroczej serii kartonowych książeczek dla dzieci o charakternych, małych myszkach. Bohaterem tomu trzeciego, zatytułowanego „Maniek Maniak”, jest Maniek – mały myszek, ale jednocześnie największy pedant w rodzinie. Lubi być czysty, w jego pokoju zawsze panuje porządek, a najgorszymi rzeczami, jakie mogą go spotkać, są np. bałagan lub zabrudzenie ubranka. Jest jednak coś, co bardzo lubi robić i nie przeszkadza mu wtedy, że będzie cały umorusany.


Do tej pory moją ulubioną książeczką z tej serii była ta o bojaźliwym Franciszku, jednak Maniek od razu skradł moje serce. W jakimś stopniu go rozumiem i jestem do niego trochę podobna. Co prawda nie jestem pedantką – w moim domu panuje raczej częściowo kontrolowany „artystyczny nieład” niż kult porządku i sterylności – ale mam swoje „fisie” i odniosłam wrażenie, czytając o Mańku, że nadajemy na podobnych falach. Jako dziecko też nie lubiłam ciasnych czapek i nie lubiłam pić na pikniku z butelki, ale za to zawsze byłam pierwsza do wylizywania miski po cieście!

Maniek nie lubi ciasnych, zimowych czapek

Maniek nie lubi wchodzić w kałuże i zawsze je omija. Odgania owady próbujące uszczknąć kawałek jego ciasta, a właściwie ciągle tego ciasta pilnuje, zamiast się bawić. Maluje zawsze pędzelkiem, a nie palcami, i zawsze ma założony fartuszek. W jego pokoju każdy przedmiot ma swoje miejsce, a gdy młodsze rodzeństwo narobi tam bałaganu, Maniek jest bardzo niezadowolony.

Uporządkowany pokój Mańka

Historia pedantycznej myszki z jednej strony jest trochę smutna, ponieważ dzieci powinny być beztroskie, spontaniczne, powinny skakać po kałużach i taplać się w farbach, smakować życie wszystkimi zmysłami. Ale z drugiej strony jeśli Maniek lubi porządek, nie ma powodu, by czynić mu z tego powodu jakiekolwiek uwagi. Być może z niektórych wyrośnie, a inne zostaną z nim do końca życia. Dzięki tej książeczce możecie pokazać dzieciom, że nie są jedynymi maluchami, które nie lubią się brudzić.

Zawsze omija kałuże

Szatą graficzną tej serii zachwycałam się już obszernie w poprzednich recenzjach. Do tej pory moją ulubioną pod względem wizualnym częścią była książeczka o Franciszku, z wieloma scenami na świeżym powietrzu. „Maniek Maniak” również jest bardzo zielony i od razu mi się to spodobało. Zieleń traw i liści jest soczysta i pięknie kontrastuje z materiałowymi, szarymi myszkami oraz ich malutkimi, kolorowymi ubrankami, akcesoriami i posiłkami. Bardzo podoba mi się także scena w kuchni, gdzie Maniek wylizuje z miski czekoladowe ciasto. Zwróćcie uwagę na wszystkie detale wyposażenia. Fantastycznym pomysłem było umieszczenie w miniaturowej, mysiej kuchni kurzego jajka w normalnym rozmiarze oraz orzechów ułożonych na kredensie. Zdjęcia Claire Curt jak zwykle zachwycają!

Nie lubi pić z butelki


Książeczka, tak jak poprzednie, jest całokartonowa, z grubymi, tekturowymi kartkami o zaokrąglonych rogach. Na pewno przetrwa wielokrotne oglądanie przez dzieci. Format kwadratowy (16 cm), grubość grzbietu nieco ponad centymetr. W książce jest szesnaście stron, tekstu jest niewiele, ale w sam raz do czytania dzieciom lub do nauki samodzielnego czytania dla maluchów. Niska cena sprawia, że jest to naprawdę bardzo atrakcyjna pozycja. Całą serię czterech książeczek można skompletować za ok. 50 zł. Polecam!



Odile Bailloeul, „Maniek Maniak” (oryg. Zack le maniaque), tłum. Agata Buzek, fot. Claire Curt, Wydawnictwo Literackie, seria: Małe Myszki, 16 s., cena: 14,90 zł.

Książka na stronie wydawcy: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4406/Maniek-Maniak---Odile-Baill%C5%93ul

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz